WAKK Habazie

Akcja Lato 2012



Trwają zapisy na wakacyjne spływy KAJAKOWE 2012


W tym roku poszerzyliśmy wybór rzek na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Do wyboru:
Rega, Parsęta, Piława, Brda, Słupia, Łupawa, Łeba i Wda.

Zapraszamy na 7 i 10 dniowe, studenckie spływy kajakowe po rzekach Pomorza organizowane przez Warszawski Akademicki Klub Kajakowy HABAZIE.


Zapisy odbywają się na naszej stronie domowej www.akcjalato.pl

Na naszych spływach ZAPEWNIAMY:
wyżywienie , wspólne gotowanie przy ognisku, zabawy integracyjne,
doskonałą atmosferę, wiele atrakcji na szlaku, nauka podstawowych elementów kajakarstwa górskiego (w tym dzióbków i ESKIMOSEK),

W cenie:
- opłaty za pola namiotowe (9/6 noclegów)
- opłaty za ogniska
- ubezpieczenie NNW
- sprzęt kajakowy: kajaki polietylenowe (jedynki, dwójki i kanadyjki),
- kamizelki asekuracyjne, wiosła, pagaje, fartuchy (do jedynek)
- opieka doświadczonych instruktorów kajakarstwa nizinno-górskiego
(cena nie odejmuje dojazdów na spływ i ze spływu)


Popłyń z nami kajakami… na Pomorze! Do zobaczenia na wodzie :)


Zapisy i szczegóły są na stronie www.akcjalato.pl

by M’Ania

more...

Święto Wisły 2012


W dniach 19-20 maja
od godz. 11:00 na nabrzeżu Wisły na Płytcie Desantu rozpocznie się
„Święto Wisły”. Jest to wielka wodna Warszawska impreza na Wiśle organizowana przez Biuro Sportu
i Rekreacji Urzędu m.st. Warszawy
,
w którym udział bierze nasz Klub Kajakowy WAKK „Habazie”. Celem całej imprezy jest promocja wszelkich form aktywności wodnych i próba udowodnienia, że nabrzeże Wisły jest jedną z najlepszych lokalizacji do uprawiania sportu i rekreacji. Organizatorzy dla wszystkich uczestników przez cały weekend przygotowali mnóstwo atrakcji na wodzie oraz na lądzie.
W tym roku w ramach „Święta Wisły” organizatorzy specjalnie sprowadzają MEGArampę do Big Air’u. Będzie to doskonała okazja, aby obejrzeć fenomenalne, freestyle’owe, powietrzne akrobacje najlepszych kajakarzy z Polski i Czech.

W sobotę 19 maja o godz. 14:00 specjalnie DLA WAS nasz Klub Kajakowy WAKK „Habazie” organizuje „KAJAKOWĄ MASĘ KRYTYCZNĄ”. Jest to niezwykła okazja do zobaczenia nabrzeża Warszawy z zupełnie innej perspektywy. Dodatkową atrakcją będzie śluzowanie kajaków w Śluzie Żerań oraz zwiedzanie trudno dostępnego z lądu Portu Żerańskiego – jedynego czynnego portu w Warszawie.
Zatem……startujemy z Portu Czerniakowskiego i płyniemy do śluzy Żerań.



W sobotę (od godz. 12:30 oraz 17:00) i w niedzielę (od godz. 12:15) specjalnie dla was wraz z grupą Mazowia MTB Marathon organizujemy duathlon kajakowo – rowerowy “PEDAŁUJ I PŁYŃ”. Będzie można sprawdzić kto jest szybszy
kajakarz czy kolarz (patrz. mapka). Najpierw krótka pętla kajakiem, potem szybka przesiadka na rower i każda sekunda będzie się liczyć!

Zapisy będa w trakcie trwania imprezy.

Dodatkowo w niedzielę dla wszystkich uczestników „Święta Wisły” przygotowaliśmy unikalne konkursy:

1. Budowa i wyścigi na łódkach zrobionych z tektury. 2-3 osobowe zespoły przez około 2 godziny będą miały za zadanie zbudować łódkę, mając do dyspozycji karton, taśmę klejącą, folię itp. Następnie jeden z zawodników weźmie udział w wyścigu, na przygotowanej przez swój zespół łódce.

2. „Wyścig” łódką na uwięzi. Zawody polegają na pomiarze siły wiosłowania łódki przywiązanej do siłomierza. Rozegrane będą w trzech kategoriach – kajaka jedno- i dwuosobowego oraz kanadyjki.

3. Konkurs rzutów do bramki kajak-polo (z kanadyjki). Ustawione zostaną 3 bramki do kajak-polo. Zawodnicy startują kanadyjką, z brzegu, w 3 osobowych zespołach, gdzie dwie osoby wiosłują, a trzecia ma rzucać. Liczy się zarówno celność, jak i czas przebycia trasy.

Przez cała niedzielę czynna będzie wypożyczalnia kajaków i kanadyjek, gdzie uczestnicy będą mogli wypróbować różnorodny sprzęt (kajaki górskie, morskie, kanadyjki) oraz uzyskać fachowe porady od wykwalifikowanej kadry.


Program i informacje dotyczące całej imprezy znajdziecie na stronie http://www.swietowisly.pl/

by M’Ania

more...

Słowenia – majówka 2012

Majówka, majówka i po majówce…
a działo się oj działo :)

Trochę statystyk na początek:

Cel wyprawy – Słowenia/Austria
Czas – 27.04.2012 – 06.05.2012
Ekipa: 17 osób: Marucha, Miras, Boonia, Mama :) , Rzuk, Rurka, Witek, Dunia, Marti, Japi, Express, Cieśla, Król Julian, Plemnik, Řekin, Emma, i Edzia
Transport – 4 super fury

Rzeki: Salza, Sava Bohinjka, tor Tacen, Soča, Korytnica, Białka (więcej szczegółów na końcu)
Pokonany dystans – ok. 3 000km
Eskimoski – po 100 przestaliśmy liczyć :)
Dzióbki – 5
Kabiny – 19

Wszystko zaczęło się tam gdzie zwykle, czyli w centrum zarządzania Habazi (pospolicie zwanym ”klubem”). Tam zacna ekipa się zjechała, spakowała i wyruszyła, aby, po przejechaniu polskich bezdroży i droży Czech i Austrii, spotkać się nad brzegiem Salzy.
Rzeka niosła sporo wody, co było widać najbardziej w oczach najmniej doświadczonych członków ekipy, których oczy, prócz wodą, były zalewane inną, bliżej nieokreśloną substancją, co potwierdzał na każdym kroku Express :) .
Emocje towarzyszyły nam również dnia drugiego, gdzie na Savie Bohinjke natknęliśmy się na wielki głaz, z jeszcze większym (przynajmniej w oczach niektórych ;) ) krzyżem, złowrogo patrzącym na nas ze szczytu. Części ekipy jednak nie udało się wystraszyć i mając za nic huk wody i spienione fale, śmiało spłynęła miejsce, wzbudzając zachwyt reszty, stojącej na brzegu.
Kolejny, trzeci dzień, rozpoczął się od poszukiwań rzeki Rak, która nie dość, że się przed nami chowała pod ziemią, przepływając przez piękne jaskinie, to jeszcze chyba postanowiła płynąć innym korytem, bo w tym głównym prawie w ogóle nie było wody. Zwiedziwszy zatem rzekę Rak na piechotę, a nie w kajaku, poczuliśmy niedosyt i wybraliśmy się na tor Tacen w Ljublianie (na rzece Sawa). To co się ukazało naszym oczom, wzbudziło wiele skrajnych emocji. Niektórzy cieszyli się jak dzieci, inni zastygali w bezruchu żegnając się z doczesnym światem. Jedynie Witek pozostał niewzruszony, choć podobno ktoś widział cień banana na jego twarzy :) . Na szczęście jakaś dobra dusza zlitowała się nad mniej doświadczonymi członkami ekipy i przykręciła kurek, powodując, że tor zaczął trochę bardziej przypominać rodzime Wietrznice :)
Po takich doświadczeniach, dnia czwartego znów wybraliśmy się na Save Bohinjke, na której już nic dla naszej odważnej ekipy nie było straszne, nawet wielki kamień z wielkim krzyżem, który stracił jakimś dziwnym trafem na swojej złowrogości. Wszyscy śmiało spłynęli i podbudowani nagłym przypływem umiejętności wyruszyli na podbój rzeki Soča.
Sočę zwiedzaliśmy 3 razy, i chyba większość osób się ze mną zgodzi, że była najbardziej wymagającą i najpiękniejszą rzeką, jaką widzieliśmy na tej wyprawie. Kilkukrotnie rozstawiana asekuracja, kilka sprawnie przeprowadzonych akcji ratunkowych i kilka nieco mniej sprawnie (biedny Julian:)), świadczą o tym, że mieliśmy wiele okazji do uczenia się i szlifowania naszych umiejętności z zakresu kajakarstwa górskiego. Każdy dzień kończył się długimi dyskusjami, a doświadczenia mieliły się w naszych snach przygotowując na kolejne wyzwania. Ostatni dzień na Słowenii spędziliśmy na rzece Korytnica, dopływie Soczy, rzece dużo mniejszej, ale bystrej i pozwalającej na przetestowanie wszystkiego czego się do tej pory nauczyliśmy. Wyjazd podsumowaliśmy zajadając się lodami w małej kafejce w średniowiecznym miasteczku Bovec, gdzie również nagrodziliśmy zasłużonego zwycięzcę wywrotolotka – Marti, w końcu 33 eskimoski same się nie zrobiły, nie? :)
Tam nasze 4 samochody rozjechały się, część pojechała prosto do Polski, a część, nienasycona zahaczyła o Białkę, gdzie po raz ostatni zamoczyła wiosło.

Dokładny spis rzek:

28.04.2012 Salza pegel 226,9 (między MW a HW)
29.04.2012 Sava Bohinjka (4-paddlers.com WWI-IV) pegel na Savie 83 (okolice HW)
30.04.2012 Rak (!) brak wody, tor Tacen
1.05.2012 Sava Bohinjka (4-paddlers.com WWI-IV + do ujścia) pegel 80 (między MW a HW)
2.05.2012 Soca (od drugiego wąwozu do ujścia Korytnicy, 4-paddlers.com WWII-IV) pegel 135,7
(most Zaga)
3.05 Soca (Otona/Abseilstrecke, 4-paddlers.com WWIII-IV) pegel (most Zaga) 129 (okolice między
MW a HW)
4.05 pegel (most Zaga) 123,6 (MW)
5.05.2012 Koritnica (4-paddlers.com WWI-IV + do ujścia) pegel 181,3 (NW)

by Edzia

Zapraszamy do galerii

more...

Bystrzaki z 3-go maja

Poranek 3-ciego maja od samego początku zapowiadał, że dzień będzie długi, słoneczny i pracowity z takim właśnie pozytywnym nastawieniem ruszyliśmy o 10-tej spod AWF – u na bystrze w Józefowie.
Niestety z powodu niższego poziomu wody – niż mieliśmy nadzieję zastać – dobrze znana i „lubiana” falka była zbyt rozmyta, więc przez następną godzinkę uzbrojeni w siłę naszych mięśni rozpoczeliśmy budowę zacnego dość wartkiego „jęzora” co by zabawa była bardziej obfitująca w niespodzianki
I tak z poobijanymi palcami, spolonymi dłońmi i rumianymi twarzami rozpoczeliśmy nasze „majowe bystrzowisko” szybko wskakując do ciepłej wody by wspólnie szlifować nasze umiejętności, a w przypadku niektórych nawet i hard ducha walki w składzie: Karol, Al vel t’ALib, Mateusz, Kubuś B, Agatka, Mama Loczka „Ola” i obie Mańki.
Zabawa była wyśmienita, pływanie prawie górnofalowe, a słońce niezmiennie dopisywało więc doskonalenie eskimosek i dzióbków było totalną przyjemnością orzeźwiającą nasze gorące głowy…
Czas spędzony na bystrzu minął zbyt szybko co w żaden sposób nie zminejszyło naszej frajdy i satysfakcji z przyzwoicie spędzonego dnia

A teraz mały bilans:
– ilość śmiałków – siedem i psiak
- ilość przeniesionych kamieni na osobę – setki
– ilość kanapek + dodatków zjedzonych na obiad – siedem + sałatka i puszka PEDIGREE
– ilość kabin – tylko jedna – KAROL DZIĘKUJEMY !!!

by M’Ania

Zapraszamy do galerii

more...

Majówka na Jeziorce (1.05)

Rozpoczął się majowy weekend a Warszawa całkowicie opustoszała. Pośród nagrzanych murów spotkaliśmy się by po szybkim pakowaniu wybyć jak najdalej z miasta. Pogoda sprawiła, że nic nie mogło nam popsuć humorów. Po drodze zgarnęliśmy M’Anię
i mknęliśmy na start. Cóż to była za przyjemność znowu zsunąć się na wodę :) Chyba nie było chwili żeby euforia i zapał nas opuściły. No może na moment Kamila, gdy się skabinował, a później rozkraczył na drzewie ;P Karol (Tata Loczka) stanął oko
w oko z potwornym dzikiem, który chwile potem okazał się bobrem – budowniczym całkiem fajnej zwałki. Po paru godzinach nasze żołądki stanowczo przypomniały nam, że w kanadzie płynie sterta pyszności. Wypatrzyliśmy przyjemną polankę na której zaparkowaliśmy nasze cudeńka. Szybkie wypakowanie i rozpalanie ognia. Ogromne kawały karkówki, pierogi ruskie, cukinia … Lenistwo i obżarstwo to słowa z całą pewnością opisujące charakter postoju i gdy ponownie zasiedliśmy w kajakach płynęło się nieco bardziej ociężale ;) Czekał nas odcinek mniej zwałkowy niż do tej pory co spowodowało, że już do końca rozkoszowaliśmy się spokojem. Ostatni pobudzający akcent – przeprawa przez okropnie cuchnące jeziorko – i wdrapaliśmy się na ląd.

Dziękuję całej ekipie : Marysia, M’Ania, Agata, Aleksandra, Karol, Kuba i Kamil i pies Mania.

by Maja

Zapraszamy do galerii

more...

Czechy szkoleniowe ’12

W tym roku po raz pierwszy odbyły się Warszawskie Czechy Szkoleniowe, jednocześnie od kilku lat nie przekształciły się one w Alpy szkoleniowe, powody były dwa: wystarczająca woda w Czechach i wyjątkowo niska woda w Alpach. W ciągu 8 dni pływaliśmy na trzech rzekach: Kamienicy Tanvaldzkiej, Izerze i na końcu na polskiej Kamiennej jako uczestnicy AMP Kamienna.

Po zbiórce 13 kwietnia w piątek wieczorem w magazynie na AWF-ie wyruszyliśmy w drogę do miejscowości Korenov, gdzie mieliśmy zamieszkać u Vladimira.
O poranku i obejrzeniu po drodze Kamiennej zrobiliśmy sobie dwugodzinną drzemkę, a potem wybraliśmy się nad Kamienicę Tanvaldzką. Na rozpływanie spłynęliśmy dwa razy odcinek do mostu z pierwszą souteską. Już podczas rozpływania pojawiły się pierwsze „demony” na rzece z którymi walczyliśmy już przez cały wyjazd, ale najważniejsze jest to, że pojawiły się pierwsze punkty do wywrotolotka ;)

Drugiego dnia podczas rozwożenia samochodów na dłuższy odcinek Kamienicy pojawiły się pierwsze dowcipy, bo jak wiadomo „najważniejsze jest to by się dobrze bawić, a najlepiej cudzym kosztem”. I tak kierowniczy kajak Miśka wraz z całym sprzętem wylądował na drzewie, a kajak Norskiego po drobnym zabiegu zyskał kręgosłup… sarenki ;)

Trzeciego dnia dostaliśmy informację o 155 cm na Kamiennej, jednak wybór padł na Izerę zza 110 cm na peglu. A potem szybka akcja czyli: szybkie rozwożenie samochodów, szybki podział na grupy płynięcia, szybkie dwie kabiny kursantów na pierwszym odcinku, szybkie wyłowienie, szybkie dopłynięcie do souteski, szybkie obejrzenie wody, szybka decyzja kto płynie oraz szybkie rozstawienie asekuracji. Ciacho popłynął pierwszy – czyściutko, następnie Misiek… no cóż… Misiu strzelił swoją pierwszą kbinkę od lat „ojojoj Misiu jak ty płyniesz” – Ciacho wyłapał kajak dopiero kilometr dalej. Kolejną osobą był Norski, no cóż… także lepiej nie było, też strzelił kabinkę zdobywając po drodze jeszcze 30 pkt freestylowych w odwoju ;) Dalej popłynęliśmy już bez Norskiego na opadającej wodzie dopłynęliśmy do końca odcinka. Niestety był to nasz jedyny dzień na tej rzece.

Następne dni upłynęły pod znakiem ciupania odcinka zawodów na Kamiennej (przecież wynik jest najważniejszy ;) ) oraz na Kamienicy, gdzie w piątek dołączyły do nas grupy z Krakowa, Gdańska oraz Szczecina.

W czasie piątkowej odprawy kończącej część szkoleniową wyjazdu ogłoszono wyniki najważniejszych klasyfikacji: wywrotolotek – wygrał Bohun i piwolotek – Zguba. Każdy z uczestników otrzymał również koszulki ze wspaniałym projektem Kropka :)

W zawodach AMP Kamienna Calypso zdobyła drugie miejsce w kategorii amatorskiej kobiet, za nią uplasowała się Cieśla na trzecim miejscu wyprzedzając Kropka o ułamki sekund. W męskiej kategorii Ciacho i Ex weszli do finału zajmując odpowiednio 5 i 6 miejsce w klasyfikacji końcowej. W klasyfikacji drużynowej Ciacho wraz z drużyną do której należeli także Lisek i Szumek zajeli drugie miejsce.

Jedno szkolenie zakończyliśmy, każdy z kursantów wiele się nauczył. Może teraz czas na Warszawskie Alpy Szkoleniowe ??? :P

by Kursant

Zdjęcia niebawem……

more...

Szlifowanie i odkurzanie – czyli Bystrze’ 12

Miniony weekend obfitował w atrakcje: nasi dzielni zawodnicy zdobywali medale na AMP Kamienna, kursanci szkolili się na drugiej Rawce, ale na tym nie koniec :) Ponieważ pogoda i woda łaskawie dopisały, nieszczęśnicy, którzy nie mogli wybyć na cały weekend, szlifowali swoje umiejętności na bystrzu w Józefowie. Zarówno te odkurzone po zimie, jak i te świeżo nabyte na basenie umiejętności pozwoliły na parę godzin świetnej zabawy w sobotę i niedzielę. I chyba wszyscy wróciliśmy do domów z uśmiechem dookoła głowy :)

Zdjęcia dzięki uprzejmości Emmy :)

by Marti

more...

Parszywa TRZYNASTKA na wodzie – czyli kursowa Rawka II

Wszyscy niewątpliwie czekali na weekend, podczas którego będą mogli nie tylko odpocząć od miasta ale i zmierzyć się z kolejną rzeką. Jednak w sobotę przed klubem panowała leniwa i przede wszystkim senna atmosfera. Jeszcze dwie godziny drzemki w drodze (toż to droga do Rawki jest niezwykle kręta i długa!) i już niedługo rozbudzeni kursanci byli gotowi na Rawkę kursową nr 2.
Kumulacja siły kursantów musiała zostać zneutralizowana i tak oto parszywa trzynastka została rozbita na trzy grupy na czele których stali: Rafał, M’Ańka, Marcin, Gacie i Agata.

Gdzieniegdzie dawało się słyszeć marudzenia, że pogoda nie kursowa i słońca za dużo.
Zasady były proste: single, kanady, jedynki – szkolimy swoje umiejętności, wytrzymałość oraz próbujemy dopłynąć do miejsca noclegu z suchymi głowami.

Rozgrzewka i przydział kto, z kim i na czym, i chwile później pierwsza grupa zepchnęła łódki na wodę :) ) Płynęło się dosyć spokojnie. Pod czujnym okiem instruktorów machaliśmy wiosłami starając się nie utopić zapału. Po całym lesie dawało się słyszeć srogie krzyki „Proste ręce w łokciach!!!”, „Uwaaaażaj gdzie płyniesz!!!”, „Zaraz się skąpiesz!!!”, „Nie leń się !!!”

W międzyczasie modlitwy o deszcz się spełniły. Burza dopadła nas na drugim postoju. Nic jednak nie przeszkodziło nam by po paru godzinach płynięcia dotrzeć na miejsce noclegu szczęśliwi i uśmiechnięci. Szybkie wypakowanie bagaży, mycie łódek i szefostwo pogoniło wszystkich do lasu po drewno. Zbieraliśmy każdy patyk, wyrywaliśmy drzewa byleby zadowolić kadrę. Rozstawiliśmy namioty i z menażkami pognaliśmy do ogniska, przy którym wachta kuchenna czekała z obiadem. Jeszcze trochę drewna z lasu i mogliśmy odpoczywać.

Wieczór upłynął nam na rozmowach i śmiechu pod rozgwieżdżonym niebem i cieple ogniska. Niestety gitary nie było z powodu niekompletności sprzętu. Później już tylko głośniej, do momentu aż wszyscy poszli spać….

Rano wachta kuchenna ulepiła 119 kanapek i po leniwym wypełźnięciu wszystkich z namiotów zabraliśmy się do jedzenia. Szybka akcja składania namiotów, pakowania, załadowania kajaków podziału na grupy i… na wodę :) Szkolenie przynosiło nam wiele radości, a godziny płynięcia zleciały jak z bicza strzelił. Kiedy dotarliśmy do mety nie chciało się wychodzić na brzeg….

Po dokładnym spakowaniu, załadowaniu sprzętu na przyczepę, zarzuciliśmy wory na plecy i ruszyliśmy w kierunku stacji PKP. Dopiero w pociągu dało się poczuć jak bardzo byliśmy zmęczeni. Nawet ci najbardziej roztargnieni, nieznośni i najgłośniejsi udali się do osobnego przedziału by zapaść w sen;p

Wszystko dobre co się dobrze kończy, czyli bilans Rawki kursowej nr 2:
- badacze podwodnego życia rzeki: Sebek, M’Ania, Piotrek (x2) i Majka
- wyjeżdżających osób 20
- skład powracający 20 osób i koń Rafał
- znalezione łupy ;P- tablica PARK KRAJOBRAZOWY RAWKA

Do następnego spływu! – by Majka „kurs 2012″

more...

Kursowa Rawka I

Pierwszy spływ tegorocznego kursu mamy za sobą!
Udało nam się nawet zebrac w komplecie choc niektórych trzeba było budzic domofonem:P
Pogoda pierwszego dnia dopisywała, humory również, integracja przy ognisku przebiegała jak należy. Kabinek było mało więc albo rzeka za łatwa, albo kursanci zbyt doświadczeni:)
Choc niekoniecznie podzielano entuzjazm Rafał w kwestii drewna to teraz wielu będzie zwac go „Patyś”:)
Ogółem tegoroczny kurs rokuje dobrze więc liczymy, że wielu z nich zasili w przyszłości habaziowe szeregi!

by Beza

more...

Renesans Rawki

Renesans Rawki
W ubiegły weekend w niewielkim gronie wybraliśmy się na rekonesans Rawki, którą odbędzie się szkoleniowy spływ tegorocznego kursu. Wiosna tuż tuż, a z nią duużo pływania więc można to nazwac prawdziwym kajakowym odrodzeniem.
Rzeczka jest dobrze znana wszystkim klubowiczom, niektórzy chyba nie mogą życ bez co najmniej 3 spływów Rawką rocznie, jak nasz kochany Prezes który jest rawkowym recydywistą i spłynął ją właśnie 19 raz:)
Pogoda się uwzięła i nie chciała nam sprzyjac, a strugi deszczu zacinające po szybach samochodów nawet prawie wystraszyły kobiecą częśc ekipy, ale entuzjazm chłopaków się udzielił i wszyscy (czyli: Edzia, Beza, Rafał i Rzuk) zeszliśmy na rzekę. W nagrodę nie padało aż do końca spływu kiedy to wsiedliśmy do aut i spadł deszcz. I śnieg. I grad. I temperatura też spadła, ale na pewno nie naszych uczuc względem kajaków! Chłopakom było nawet za gorąco i postanowili się wykąpac.
Rawka powiem prezentuje się zachęcająco jak zawsze, choc może trochę mało na niej przeszkód w tym roku. Kursanci będą mieli zatem ułatwione zadanie i chyba trzeba im chyba wymyślic jakies dodatkowe atrakcje żeby nie bylo, że kurs to igraszki!

By Beza

more...